niedziela, 15 stycznia 2017

Moje motywy przewodnie 2017 roku, czyli trochę o postanowieniach noworocznych.

Witajcie kochani!!

Dziś zapraszam Was do nieco osobistego posta, w którym podzielę się z Wami moimi przemyśleniami i postanowieniami na nowy rok. Bez względu na to czy wykonuję noworoczne postanowienia czy nie - lubię je robić. Dzięki nim wiem, w którym kierunku chciałabym iść, do czego dążyć. W tym roku trochę zmieniłam swoje podejście do postanowień. Mianowicie nie spisałam sobie konkretnych celów np. przeczytać 58 książek, schudnąć 5 kilo czy kupić samochód. Moja noworoczna lista zawiera hasła, takie motywy przewodnie, którymi chcę się kierować w nowym roku. Zaś konkretne działania będę przypisywać sobie na każdy kolejny miesiąc tworząc "miesięczne postanowienia". 





1. Być dla siebie dobrą. 


Wyobraźcie sobie, że żyjecie z osobą, która ciągle Was krytykuje, z góry zakłada niepowodzenie, zawsze ma jakieś 'ale' do Waszej osoby, umniejsza sukcesy zaś stale wypomina błędy, każdego dnia nie szczędzi obraźliwych słów w Waszym kierunku, ciągle powtarza "nie zasługujesz na to...". Krótko mówiąc jest Waszym największym wrogiem, który tylko szuka okazji, żeby zdeptać Was jak śmiecia. Gdybym miała taką osobę w swoim otoczeniu, uciekłabym od niej czym prędzej. Jednak ... od siebie samej ciężko jest uciec.

Spędzamy sami ze sobą 24/7, jesteśmy sami dla siebie jedynym pewnym towarzyszem życia do ostatnich naszych dni, dlatego warto być dla siebie dobrym. Chcę w tym roku poświęcić sobie jeszcze więcej czasu. Chcę się ze sobą zaprzyjaźnić. Jak można "miłować bliźniego swego", kiedy nie kocha się samego siebie?  Lepszy kontakt z samą sobą prędzej czy później zaowocuje lepszymi kontaktami z innymi osobami. 


2. Dbać o relacje.


Relacje międzyludzkie należą do czołówki najważniejszych życiowych wartości. Kiedy kochamy, przyjaźnimy się, lubimy, wtedy dzielimy się sobą z innymi ludźmi. Każdy z nas wie, jak życie wokół nas potrafi się diametralnie zmienić. Dziś jesteśmy bogaci, zaś jutro możemy nie mieć co jeść, jednego dnia tryskamy zdrowiem, lecz równie dobrze możemy niespodziewanie zachorować itd.  W naszym życiu może szaleć burza, jednak jeśli mamy bezpieczne schronienie w czyimś ramieniu jesteśmy bogaci! Wiele osób na łożu śmierci wspomina swoje przyjaźnie, miłości. Żałują godzin w pracy zamiast czasu spędzonego z dziećmi albo zerwanych relacji, których pochłonął wir życia. Natomiast mało kto na łożu śmierci myśli o dobrach materialnych jakie zdobył, sukcesach jakie osiągnął. 

Jako że jestem osobą lękliwą (o czym póżniej) boję się strasznie straty najbliższych mi osób. Na samą myśl chce mi się płakać i robi mi się słabo. Mam rodzinę, mam również wspaniałych przyjaciół, o których warto dbać i spędzać z nimi czas. To są najwspanialsze chwile, które będę wspominać do końca życia. 


3. Rozwijać się.


Bardzo lubię przyglądać się innym osobom pod kątem ich rozwoju. Mam na myśli rozwój w różnym wymiarze zawodowy, dotyczący wyglądu, wykształcenia, samorozwoju itd. Nie muszą dziać się spektakularne przemiany lub sukcesy. Chodzi o samo działanie. Lubię ludzi, którzy cieszą się życiem i ciągle idą do przodu, osiągają swoje cele. Najgorsze co może być to taka życiowa stagnacja, taplanie się w martwym morzu zamiast płynąć nurtem życia. Dlatego ja chciałabym w tym roku stawiać sobie cele i je osiągać. Chcę być mądrzejsza, sprawniejsza, lepsza niż rok wcześniej. 

4. Pokonywać swoje słabości. 


Zmiany wymagające wyjścia poza moją strefę komfortu przerażają mnie. Boję się wielu rzeczy w życiu i często ulegam tym lękom.  Nawet nie chcę myśleć ile szans straciłam i gdzie bym teraz była, gdyby nie mój strach i brak wiary w siebie. Moim pragnieniem na ten rok jest nie bać się wyzwań i dawać z siebie sto procent. Znam już smak przełamania swoich lęków. Przykładowo w poprzednim roku przełamałam swój strach przed jazdą samochodem i wyruszyłam w 670-kilometrową samotną podróż moim autkiem. Kiedy dojeżdżałam do miejsca docelowego, miałam łzy w oczach. To były łzy szczęścia i dumy. Chcę więcej takich łez w 2017 roku. 

5. Dbać o siebie. 


O swoje samopoczucie. O swój wygląd. O swoją kobiecość. I o swoje zdrowie. Czy badacie się regularnie?? Ja muszę przyznać, że do lekarzy chodziłam kiedy rzeczywiście mnie coś bolało i w sumie nadal tak jest. Wychodziłam z założenia, że jestem młoda - to i zdrowa i tak już będzie. Lekceważyłam drobne oznaki, jakie wysyłał mi mój organizm. W poprzednim roku odkryłam, że mam problemy z tarczycą. Od kilku lat mam alergię na różne pyłki, roztocza, sierści. Początkowo odczulałam się kilka lat, lecz od jakiegoś czasu nie robiłam z tym nic. Nie przejmowałam się aż tak bardzo moim uczuleniem, dopóki z moją alergią wziewną zaczęła krzyżować się alergia pokarmowa. Kilka dni temu doświadczyłam tzw. wstrząsu anafilaktycznego, który objął mój układ sercowy i pokarmowy. Pierwszy raz w życiu myślałam, że zejdę z tego świata. Kiedy kończyłam 25 lat, śmiałam się, że teraz zaczynam się starzeć, lecz nie sądziłam, że tak szybko zacznę się "sypać" :) Ale tak na poważnie - te sytuacje sprawiły, że przestałam traktować swojego ciała jak śmietnik i  swojego zdrowia jak coś pewnego i danego raz na zawsze. Wy też dbajcie o siebie i swoje o zdrowie, puki macie na to czas. 

6. Nie marnować czasu.


W ostatnim czasie dość często miałam wrażenie, że czas przecieka mi przez palce. Miałam momenty olśnienia typu "O matko, to już zima! Przecież niedawno wygrzewałam się na plaży", "O rany, już skończyłam 25 lat a całkiem niedawno pisałam maturę :P", "juz 2017! :O". Nieodłącznym elementem tych myśli jest przerażenie, że nie zrobiłam wystarczająco dużo, że coś mnie ominęło i już nie wróci. Cały czas uczę się dobrej organizacji czasu jak również szlifuję umiejętność bycia tu i teraz. Często wydaje mi się, że mam jeszcze na coś czas, podczas gdy to mija bezpowrotnie. Pół biedy z rzeczami, które mogę jeszcze nadrobić. Przygnębiające jest uczucie zmarnowanych okazji. Mam ogromną skłonność do odkładania rzeczy na później i nie, nie chodzi tylko o obowiązki. Oglądaliście kiedyś film "Jestem na tak" o tym, aby nie zamykać się na życie i czerpać z niego garściami?? Niby głupiutka komedyjka, ale z właściwym przekazem, żeby korzystać z życia! :)

7. Nadal cieszyć się blogowaniem. 


Mój blog ma coś około pół roku. Jak widać nadal istnieje i pojawiają się na nim posty. Jak na osobę, która ma słomiany zapał pół roku prowadzenia strony to ogromny plus. Mój blog jest miejscem, w którym dzielę się z Wami przemyśleniami, wrażeniami po przeczytanych książkach. Choć nie mam wielu czytelników, lubię tutaj pisać. I nadal chcę blogować. Życzę sobie pomysłów na nowe posty, ciekawych książek, z którymi będę mogła się z Wami dzielić i weny do pisania :)


Życzę Wam moi drodzy, żebyście cieszyli się swoim życiem i stale szli do przodu :) 


1 komentarz:

  1. Piękne podejście do tak zwanych postanowień noworocznych, a może lepiej, życiowych.
    Mam nadzieję, że będzie tak przebiegał i się rozwijał
    :-)

    OdpowiedzUsuń

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...