poniedziałek, 13 lutego 2017

#9 "Promyczek" Kim Holden - czyli jak łatwo ulec sile dobrej reklamy.

Dziś kilka słów o książce, która wywołała ogromne poruszenie i zebrała niemal same pozytywne recenzje wśród książkoholików. Przeglądając blogi oraz oglądając filmiki na Youtube nie dało się niezauważyć ogromnej popularności "Promyczka" Kim Holden. Nie chciałam być gorsza i postanowiłam przy najbliższej okazji dać się porwać tej pięknej, wzruszającej historii. A może uległam jedynie sile dobrej reklamy?




⇢ O czym jest książka?


Główną bohaterką "Promyczka" jest Kate, która wyjeżdża ze swojego rodzinnego San Diego by rozpocząć naukę w Grant. Zostawia tam swojego najlepszego przyjaciela Gus'a, z którym zna się od dzieciństwa. Znaczna odległość nie przeszkadza im w utrzymywaniu regularnego kontaktu i dzielenia się swoimi przeżyciami. Kate dość szybko odnajduje się w nowym miejscu i jeszcze szybciej poznaje nowych przyjaciół. Jej charakter, wieczny optymizm oraz pogoda ducha sprawia, że wokół niej zawsze panował spokój i miłość. Dziewczyna, jak się z czasem okazuje, mimo wielu przykrych przeżyć oraz skrywanych trosk potrafi cieszyć się każdą chwilą. Kate na pierwszym miejscu stawiała relacja międzyludzkie. Wiedziała jak traktować ludzi, aby czuli się kochani i wyjątkowi. Przy niej każdy odzyskiwał poczucie własnej wartości. Podczas czytania śledzimy jak daje sobie radę w nowym miejscu, zawiera przyjaźnie, powoli zakochuje się pewnym chłopaku oraz wspiera Gus'a w jego karierze muzycznej lecz nie spodziewamy się, że Kate skrywa prawdę o swoim życiu. Tajemnica, która wpłynie na przyszłość głównej bohaterki i jej przyjaciół.

⇢ Moje wrażenia


Słyszałam o tej książce wiele pozytywnych opinii, jeszcze więcej zachwytów i komplementów. I to właśnie przez ogromną ilość przychylnych opinii zabrałam się za czytanie "Promyczka". Od samego początku obawiałam się, że moja reakcja nie będzie taka jak u większości czytelniczek.  Pamiętam wielkie boom na książkę i film pt. "Zanim się pojawiłeś", które ponoć wywoływały morze łez i apogeum wzruszeń - lecz nie u mnie :(. Wracając do "Promyczka" faktycznie, przez pierwsze kilkaset stron w mojej głowie pojawiało się pytanie "czy nie jestem za stara na tą powieść?", lecz czytałam dalej, głównie z powodu głównej bohaterki. Chciałam od Kate zaczerpnąć pozytywnej energii ile tylko się da :) W książce są momenty, w których domyślałam się co się stanie, jednak nie mogę powiedzieć o "Promyczku", że jest nudny. Przypuszczałam co się stanie, lecz z drugiej strony czytałam dalej, ponieważ kibicowałam tym postaciom i chciałam przeżywać tą historię razem z nimi. 

Oprócz postaci Kate, Kim Holden stworzyła różnorodne postacie.To oni wszyscy nadają tej powieści czar, ponieważ dzięki nim "Promyczek" staje się książką niezapomnianą, bolesną ale też podnoszącą na duchu i przywracającą wiarę w człowieka. Mieć takich przyjaciół jakich miała Kate, to naprawdę skarb. 

Była jedna rzecz, która bardzo mnie irytowała przez cały czas czytania. Właściwie to nie jest rzecz a  słowo - "młody / młoda". Główna bohaterka i niektórzy jej przyjaciele nadużywali zwrotu "młody", kiedy zwracali się do innych osób np. "Nie martw się młody", "Cześć młody"... uhhhhh. 


Szczerze? "Promyczek" Kim Holden nie wywołał u mnie fali wzruszenia i potoku łez, lecz mimo wszystko uważam że, jest to dobra, ciepła a zarazem smutna powieść o prawdziwej miłości, o bezgranicznej przyjaźni i radości z życia. "Promyczek" jest pozycją bogatą w wiele pięknych cytatów, które zachęcają do przemyśleń. W trakcie czytania zaznaczyłam sobie kilka inspirującyh fragmentów. Dzięki Kate spojrzycie na swoje życie z innej perspektywy, zaczniecie doceniać każdy dzień. Dojdziecie do wniosku, że nie warto zaprzątać sobie głowy przyszłością, która jest wielką niewiadomą i w sumie nigdy nie wiemy ile tego czasu nam zostało...









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...