niedziela, 5 marca 2017

#12 "Trawers" Remigiusz Mróz, czyli koniec historii z komisarzem Forstem.

To już koniec. Czas, aby zakończyć wędrówki po majestatycznych Tatrach, pogoń za Bestią z Giewontu i śledzenie losów cwaniaczka Wiktora Forsta. Jak dobrze, że prawa do ekranizacji trylogii zostały sprzedane. Jak najbardziej cykl z komisarzem Forstem zasługuje na przeniesienie na wielki ekran. W dzisiejszym poście podzielę się z Wami wrażeniami po przeczytaniu "Trawersu" Remigiusza Mroza. Zapraszam!!




⇢ O czym jest książka?


W Kościelisku tymczasowo zostaje zakwaterowana grupa syryjskich uchodźców, która za jakiś czas ma zostać przeniesiona do innego miejsca. Międzyczasie w Tatrach dochodzi do kolejnego zabójstwa. Morderca zadbał, aby ciało denata było niemożliwe do identyfikacji, zaś w ustach mężczyzny zostawił monetę. Początkowo podejrzenia padają na grupę uchodźców, ale sposób w jaki zostały potraktowane ofiary skłania do rozważań, czy aby nie powróciła Bestia z Giewontu lub jego naśladowca. Śledztwo w tej sprawie prowadzi prokurator Dominika Wadryś-Handen. Tymczasem nieradzącemu sobie z sobą Wiktorowi Forstowi pomocną dłoń wyciąga prawniczka z renomowanej kancelarii Żelazny & McVay...

⇢ Moje wrażenia.


"Trawers" jest zamykającym tomem trylogii o komisarzu Forście. Stanowi kontynuację wydarzeń z "Ekspozycji" i "Przewieszenia". Chyba pierwszy raz w życiu czytam cykl książek, w którym każdy kolejny tom był lepszy od poprzedniego. Każdy z trzech tomów trzyma poziom, akcja nie zwalnia tempa, strony właściwie same się przewracały. Zarówno "Ekspozycja", "Przewieszenie" jak i "Trawers" gwarantują czytelnikowi dreszczyk emocji, skoki ciśnieni i coś w rodzaju przejażdżki na rollercoasterze. 

W trzeciej części trylogii autor zawarł w fabule wątki społeczne, które są "na czasie". Mowa tutaj o uchodźcach z Syrii, przyjmowaniu ich do kraju. Ponadto fabuła książki jest rozbudowana o zagadnienia religijne, historyczne i polityczne, dzięki czemu lektura "Trawersu" skłania nie tylko do rozwiązania zagadki, lecz również do zastanowienia się nad pewnymi kwestiami dotyczącymi rzeczywistości, w której żyjemy. Należą się ogromne brawa dla Remigiusza Mroza za ogromną wiedzę i zrobienie dokładnego reaserchu w przedstawionych wątkach, a także za znajomość i opisanie każdego kąta naszych Tatr. Brawo!! 

Jako ciekawostkę można powiedzieć, że Remigiusz Mróz ciekawie wplótł bohaterkę innego cyklu jego książek do świata Wiktora Forsta. Mowa tutaj o niebanalnej prawniczce Joannie Chyłce, która pomogła głównemu bohaterowi wygrzebać się z bagna. Cykl książek o Joannie Chyłce dopiero przede mną, lecz już wiem, że będzie to wyrazista postać. 

Jak w każdej recenzji książek Mroza nie sposób ominąć kwestii zakończenia. Rozwikłanie zagadki było dla mnie zaskakujące. Absolutnie tego się nie spodziewałam, choć podejrzewałam, że autor wykorzysta zasadę "najciemniej jest pod latarnią". Tym razem nie było podniesienia ciśnienia krwi ani złości na Remigiusza Mroza, lecz powiem Wam szczerze, że autor kojarzy mi się z Bestią z Giewontu. Mam tutaj na myśli to, że stale wodził czytelników za nos, którzy gonią za rozwojem wydarzeń jak Forst za Bestią. 

Kiedy oglądałam wywiady z autorem a poźniej czytałam jego książki, odnosiłam wrażenie, że mam do czynienia z zupełnie innymi osobami. Widzę skromnego faceta w garniturze, mówiącego miłym, spokojnym tonem, żartobliwego ... takiego do rany przyłóż. Potem czytam książki jego autorstwa i zastanawiam się, jakież myśli kłębią się w jego głowie, skąd czerpie takie pomysły ... Genialny człowiek! 


Kochani na zakończenie powiem krótko, jeśli jeszcze nie mieliście okazji przeczytać trylogii z komisarzem Forstem Remigiusza Mroza to szorujcie do bibliotek lub księgarń. Miłośnicy kryminałów na pewno się nie zawiodą. Powiedzenie "najciemniej pod latarnią" odnosi się również do twórczości Mroza. Czytamy, zachwycamy się kryminałami zagranicznych autorów, podczas gdy naszym powietrzem oddycha mistrz pisarskiej zbrodni! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...