środa, 29 marca 2017

5 moich sposobów na to jak zdać prawo jazdy i nie zwariować.


Zrobienie prawa jazdy jest niewątpliwie jednym z najważniejszych oraz najbardziej stresujących momentów w życiu. Są osoby, dla których nauka jazdy samochodem to czysta przyjemność i wielka frajda. Jednak jest też grupa ludzi, która czas kursu na prawo jazdy kojarzy z ogromną nerwówą. Ja należałam do tej drugiej grupy. Z własnej woli przystąpiłam do kursu na prawo jazdy równocześnie, zafundowałam sobie niezły kurs przełamywania swoich słabości. Mimo, że radziłam sobie pod względem technicznym to musiałam się zmierzyć z lękami i blokadami psychicznymi. W dzisiejszym poście chciałabym podzielić się z Wami moimi sposobami jak przetrwałam tą gehennę, ukończyłam te cholerne jazdy i zdałam egzamin. 

⇢ Nauka teorii 


Sorry Batory, ale jeśli chce się zdać prawo jazdy i być dobrym kierowcą to trzeba nauczyć się przepisów. Egzamin teoretyczny na prawo jazdy nie jest szkolnym sprawdzianem, który nam się nigdy do niczego nie przyda. Znajomość (lub nieznajomość) przepisów może mieć wpływ na to, czy dostaniecie mandat lub nawet czy przeżyjecie. Jeśli życie Wam nie miłe, to weźcie pod uwagę, że po drodze jeżdżą inne osoby, które chcą i mają dla kogo żyć.  



Powiecie, nuuda! Jednak uważam, że trzeba znać przepisy ruchu drogowego, jeśli ma się zamiar wyjechać na ulicę. Ba! Uważam, że warto co jakiś czas odświeżać kodeks drogowy. Okej, może nie pamiętam budowy samochodu ani jaka jest dokładna droga hamowania na mokrej nawierzchni, jednak duży nacisk kładę na znajomość zasad ruchu, znaków itp. Wyobraźcie sobie, że  jest godzina szczytu,  jesteście na największym skrzyżowaniu w mieście, na którym nie działa sygnalizacja świetlna - a Wy nagle próbujecie sobie przypomnieć jak to było z tymi skrzyżowaniami?! 

Naprawdę warto poświęcić czas na przeczytanie podręcznika do nauki jazdy oraz rozwiązywanie testów. No chyba, że macie ochotę powtarzać teorię pięćset razy. 

⇢ Filmiki instruktażowe  na YouTube


Mój instruktor był specyficzny, jeśli chodzi o tłumaczenie wykonywania poszczególnych manewrów. Zazwyczaj raz tłumaczył i pokazywał jak powinno się na przykład parkować równolegle i wychodził z założenia, że to wystarczy. Na moje szczęście dużo rzeczy łapałam w lot i wystarczyła mi późniejsza praktyka, jednak bywały takie jak te nieszczęsne parkowanie równoległe, które nie wiedziałam jak ugryźć technicznie. Możecie powiedzieć, że mogłam pytać instruktora o ponowne wytłumaczenie, jednak on był takim raptusem i nerwusem, że jego odpowiedzi mnie bardziej ogłupiały niż coś wnosiły. 

Próbowałam radzić się innych kierowców, jak wykonują dany manewr. Jednak kończyło się to podobnie, jak w sytuacjach gdy pytałam mamę jak zrobić pomidorową - nie potrafiła mi dokładnie wytłumaczyć, ponieważ wszystko robiła na oko, podobnie było z doświadczonymi kierowcami. Toteż zaczęłam szukać wiedzy w internecie i odkryłam świetne kanały na Youtube, kręcone przez doświadczonych instruktorów, którzy tłumaczą różne kwestie "jak krowie na rowie". Dzięki nim, mogłam na spokojnie popatrzeć i zrozumieć jak wykonać jakiś manewr i na co zwracać uwagę. 


⇢ Odpowiednia motywacja 


Można powiedzieć, że największą motywacją do zrobienia prawa jazdy jest sama możliwość samodzielnego poruszania się po drodze. Ta niezależność, że możesz w każdej chwili wsiąść i pojechać gdzie chcesz i nie musisz się nikogo prosić. Wszystko fajne, ale pomimo że zdawałam sobie sprawę z wszystkich zalet posiadania prawa jazdy, długo broniłam się rękami i nogami przed zapisaniem się na kurs. Po prostu nie widziałam siebie za kierownicą i brakowało mi odwagi. Nie chciałam. 

Jednak był taki moment w moim życiu, który rozpalił chęć nauczenia się jazdy autem. Wracając do domu, zauważyłam jak po drodze sunie auto, które strasznie mnie rozczuliło. Pamiętam dokładnie, które to było bydgoskie skrzyżowanie, na którym pojawił się on - FIAT 500. Choć nigdy wcześniej nie zwracałam uwagi na samochody, ten sprawił, że przez moją głowę przemknęła myśl "muszę go kiedyś mieć".  Oprzytomniałam, kiedy zdałam sobie sprawę, że najpierw trzeba by było zrobić kurs prawa jazdy. Ta krótka chwila sprawiła, że w mojej głowie zaczęła kiełkować prawdziwa chęć posiadania prawa jazdy. 

Drugim motorem, było dla mnie zrobienie niespodzianki mojej mamie. Kiedy zapisałam się na kurs, nie powiedziałam o tym ani mojej rodzinie ani znajomym. Wiedzieli tylko nieliczni. Wyobrażałam sobie ten moment jak dumna z siebie, chwalę się mamie z mojego sukcesu.  W wyobraźni tysiące razy widziałam jej zdziwioną minę, kiedy widzi mnie za kierownicą :)

Poza tym muszę przyznać, że im mniej osób wie, że robisz prawo jazdy, tym lepiej. Unikasz ciągłych pytań "a co? a jak? a czemu?", opowieści o stresującym egzaminatorze i przyjmowania "złotych rad".

⇢ Muzyka i wizualizacja


Uwielbiam słuchać głośno muzyki na słuchawkach. Jest to dla mnie jedna z form relaksu. W czasie mojej gehenny robienia prawa jazdy, bardzo często słuchałam piosenek, które pobudzały mnie do działania i wprowadzały w pozytywny nastrój. Wizualizowałam sobie jak na luzie zdaje egzamin, wyobrażałam sobie jak będę się czuć, trzymając wymarzony papierek w dłoni. Starałam się jak najbardziej się ta tworzyć w mojej głowie pozytywne scenariusze.



⇢ Pozytywne nastawienie do egzaminu i egzaminatora


Za każdym razem kiedy czekał mnie jakiś ważny egzamin np. matura, obrona pracy licencjackiej, traktowałam to jako metę, jako coś co dzieli mnie o krok od sukcesu. Egzamin na prawo jazdy był dla mnie wybawieniem od tych przeklętych jazd. Wiedziałam, że muszę tylko zdać ten cholerny egzamin  i koniec z jazdami elką.  Po drugie zawsze się pocieszałam myślą, że nawet gdybym nie zdała to świat się nie zawali, mama mnie nie zabije. Zawsze można poprawić. Po trzecie, zawsze sobie tłumaczyłam, że egzaminatorzy są normalnymi ludźmi z krwi i kości, którzy muszą odwalić swój obowiązek pracy i chętnie wróciliby już do domu. Po czwarte mówiłam sobie, że czekają mnie cięższe egzaminy w życiu niż zdanie prawa jazdy, więc nie jest tak źle.

Podchodziłam dwa razy do praktyki, dzień po dniu. Kiedy oblałam pierwszy egzamin (było to we wtorek) obiecałam sobie, że do końca tygodnia zdam. Czyli teoretycznie miałam trzy dni na to, aby zdać. Na szczęście na drugi dzień cieszyłam się już pozytywnym wynikiem egzaminu. Obie jazdy egzaminacyjne wspominam bardzo dobrze, to były chyba najlepsze jazdy w mojej dotychczasowej karierze. 

Jeśli macie taką możliwość unikajcie czekania na swoją kolej w sali pełnej zestresowanych, trzęsących się zombiaków, którzy sypią jak z rękawa przerażającymi historyjkami na temat egzaminatorów. Zawsze znajdzie się osoba, która zna już wszystkich egzaminatorów i ma wiele do powiedzenia na temat przebiegu egzaminu, tras egzaminacyjnych i humorów egzaminatorów. Ale czy warto słuchać takich osób? 

Starajcie się zrobić dobre wrażenie na egzaminatorze, po prostu podejść do niego po ludzku. Przedstawić się z uśmiechem, pewnie uścisnąć dłoń na powitanie. Sprawiajcie wrażenie kompetentnych i pewnych tego co mówicie i robicie (nawet jeśli telepiecie się w środku jak galareta). Starajcie się jechać płynie i pewnie, tak aby egzaminator czuł się z Wami bezpiecznie. Koniecznie pokazujcie, że kontrolujecie to co dzieje się wokół Was i że patrzycie w lusterka!! 

💬 NIGDY SIĘ NIE PODDAWAJ ❗

Jeszcze na zakończenie dodam, żebyście nigdy się nie poddawali i nie rezygnowali z robienia prawa jazdy. Sama mam znajomą, która zdawała chyba z 10 razy egzamin albo i więcej, aż dopięła swego. Każdy już podśmiewywał się z jej prób zostania kierowcą i nie wierzył w jej powodzenie. Tymczasem ona wytrwała, zdała i mało tego jeździ nawet lepiej niż kierowcy, którzy zdali za pierwszym razem.  Nie zniechęcajcie się gdy idzie Wam źle, tylko ćwiczcie!! Wszak praktyka czyni mistrza. 
Znam osoby, które po kilku niezdanych egzaminach rzucały marzenie o prawku, czasem argumentując ten fakt tym, że szkoda im pieniędzy na kolejny egzamin. Jednak biorąc pod uwagę kwotę, którą już wydały na kurs - lepiej jest zmarnować przykładowo 2000 tys. złotych (albo i więcej) czy 140 zł na kolejny egzamin?
Sama nieraz miałam myśli, aby rzucić to w cholerę. Jednak kiedy pomyślałam ile już czasu i nerwów poświęciłam - nie zrobiłam tego. 

Zdanie prawa jazdy jest niewątpliwie jednym z moim sukcesów życiowych. Nie chodzi tylko o uzyskanie uprawnień do prowadzenia samochodu. Moje prawo jazdy - jest dla mnie wyjściem poza strefę komfortu, pokonaniem swoich słabości i walką z potężnym stresem. Jednak zdanie egzaminu to jedno, prawdziwa jazda zaczyna się, kiedy samodzielnie wyjeżdżamy na ulicę. Moje perypetie samochodowe nie skończyły się wraz ze zdaniem egzaminu. Przez długi czas walczyłam z ogromnym lękiem i strachem przed jazdą autem.  Może kiedyś napiszę post o tym jak przestać się bać i zacząć jeździć.

Pozdrawiam Was serdecznie!! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Zobacz także:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...